grzbiet

Dowcip #944 dodany o 10:29 w kategorii o zwierzętach

Mały wielbłąd pyta się taty:
Tato a dlaczego my mamy takie garby a nie taki grzbiet jak zeberki czy koniki?
No synu bo jak my idziemy przez pustynie to tam nic nie ma do picia.
A w tych garbach mamy wode i nie musimy długo pic.
A cha, a cha.
A tato a dlaczego my mamy taką grubą sierść a nie taką jak zeberki czy koniki?
No bo jak my idziemy przez pustynie to jest gorąco , a ta sierśc wchłania połowe tego ciepła i nam nie jest gorąco.
A cha , a cha.??
A tato tato?
Tak synku.
No wiesz tak się zastanawiam.
No mów śmiało.
No wiesz tato.??
PO CO NAM TO WSZYSTKO JAK MY W ZOO MIESZKAMY?

  
Ocena: 11 / 3
Dowcip #1177 dodany o 18:34 w kategorii o zwierzętach

Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
"Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada do padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj, niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wnerwił się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i nie wraca..."

  
Ocena: 5 / 3